You are here:  / Fragonard Polska / Razem, ale oddzielnie

Razem, ale oddzielnie

Razem, ale oddzielnie
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Vogue.it ma naprawdę niezłą stronę po angielsku. Dużo ciekawych materiałów, w tym mnóstwo najróżniejszych wideoklipów. Niemniej jedna rzecz mnie zastanawia – dlaczego w specjalnie wyszczególnionych odsłonach portalu obok „Vogue Talents” znalazło się „Vogue Black” i „Vogue Curvy”?

Moda buduje system z gruntu hierarchiczny. Razem z konsumpcjonizmem tworzy związek idealny – pomaga wykluczać jednostki ze społeczeństwa zachowując pozór, że jest to efekt wyłącznie indywidualnych decyzji danej osoby. Jednocześnie jednak moda, by istnieć, musi być ekspansywna. Uwielbia więc „zarażać” następnych ludzi, którzy odtąd mogą pełnić rolę jej nosicieli.
Może więc stąd ta nagła chęć przygarnięcia przez świat mody grup dotąd przez nią marginalizowanych? Bo wiele wskazuje na to, że fetyszyzowanie odmienności jest przez redaktorów modowych magazynów traktowane (niekoniecznie w pełni świadomie) jako jeden z zabiegów wizerunkowych. Przede wszystkim zamiast wykorzystywać do sesji modelki o najróżniejszych kształtach, w różnym wieku i reprezentujących różne grupy etniczne, robi się specjalny numer, który ma dowodzić postępowości danego pisma.
Oczywiście takie wyjątkowe wydania wspomagają rozpowszechnianie tolerancji i akceptacji. Niemniej sposób, w jaki wprowadzają tę problematykę do społecznego dyskursu, powoduje mimowolne utwierdzenie starych klasyfikacji. Mamy bowiem czarnoskórych, krągłych i mieszczących się w normie wszystkich, dla których nie ma co tworzyć oddzielnej kategorii.

Jak powtarza moja Mama – dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Choć oczywiście (skoro już mówimy przysłowiami 😉 lepszy rydz niż nic…

piękna nieznajoma
Nazywa się Michelle Harper i podczas pokazu Zaca Posena grała rolę lady in red (dlatego się nią zainteresowałam). Jest nowojorską socialite. Lubi projekty Victora de Souzy. Umiejętnie miesza kobiecość i elegancję z ekstrawagancją. I to właściwie wszystko, co o niej wiem…
Na szczęście zdjęć Michelle jest w internecie (odrobinę) więcej niż informacji o niej. Enjoy:

Podobne teksty tematyczne: